Trwa ładowanie proszę czekać ...

Wycieczka na Filipiny: Wyspa Czarownic i Camiguin

5 lipca 2018

Filipiny są ciekawym i tanim kierunkiem turystycznym, dlatego coraz więcej turystów decyduje się na wypoczynek w tym kraju. Często mówi się, że to „raj na każdą kieszeń”, bo można tu wypocząć w luksusowych resortach lub zrobić wyprawę mocno budżetową. Albo wybrać opcję pośrodku i zwiedzać z rozsądkiem, ale bez żałowania sobie wizyt w droższych miejscach. Dzisiaj zaproponujemy Wam wycieczkę na dwie wyspy – tajemniczą Wyspę Czarownic i wulkaniczną Camigiun. Coraz częściej pojawiają się one w ofertach dobrych biur turystycznych, więc warto dowiedzieć się dlaczego! Koniecznie przeczytajcie ten artykuł.

Trochę informacji o Filipinach i co je wyróżnia
Filipiny to ogromny kraj wyspiarski – do archipelagu filipińskiego należy ponad siedem tysięcy wysp i wysepek. Według statystyk tylko 860 spośród nich jest zamieszkała, więc jeśli lubisz przecierać nowe szlaki i eksplorować dziewicze lasy, to Filipiny to dobry kierunek. Na Filipinach mieszka około 98 milionów mieszkańców, a ten wynik daje wyspiarzom 12. miejsce w rankingu najludniejszych państw na Ziemi. O Filipińczykach mówi się, że są bardzo otwartą i pomocną nacją, o wiele bardziej energiczną niż pozostali mieszkańcy Azji. Stolicą Filipin jest Manila, to również największy ośrodek gospodarczy kraju. Główną dziedziną gospodarki jest przemysł elektroniczny (m. in. na Filipinach swoje fabryki mają giganci telefonów komórkowych), spożywczy i włókiennictwo (niestety wciąż pracownicy są wyzyskiwani). Dominującą religią na wyspach jest katolicyzm (pozostałość po kolonizacji portugalskiej i hiszpańskiej), co wyróżnia Filipiny spośród innych państw Azji Południowo-Wschodniej, gdzie społeczeństwo jest wielokulturowe i jest sporo mniejszości wyznaniowej, mieszają się ze sobą muzułmanie, hinduiści i buddyści. W Manili znajdziemy sporo pozostałości po bytności Portugalczyków i Hiszpanów, głównie w postaci starych i pięknych kościołów rzymskokatolickich i typowo europejskiej zabudowy. Filipiny pozostały bardzo konserwatywnym krajem nawet podczas inwazji Stanów Zjednoczonych i Japonii. Co turyści najbardziej lubią w Filipińczykach? Ich skromność i otwarte postawę wobec drugiego człowieka. Jeśli będziecie mieli okazję, koniecznie wybierzcie się na katolicką mszę na wyspach i porównajcie do tych polskich - to ciekawe i pouczające doświadczenie.

Wizyta na Wyspie Czarownic
Przejdźmy jednak do naszej wycieczki. Lecąc na Filipiny prawdopodobnie wylądujecie na międzynarodowym lotnisku w Manili. Jeśli będziecie mieć kilka godzin, koniecznie przejedźcie się do centrum metrem na małe zwiedzanie. Z Manili bowiem warto polecieć do Cebu, a z Cebu portem na tajemniczą wyspę Siquijor. To trasa dla osób rządnych przygód i odkrywania kameralnych miejsc. Wyspa Siquijor właśnie taka jest – niewielka, ale za to z jakim zapleczem. Miejscowi opowiadają historię o czarownicach, które niegdyś ją zamieszkiwały oraz o regularnych rytuałach voo doo, które miały tu miejsce. Rzeczywiście, wyspa ma swoistą atmosferę magii, coś dziwnego „unosi się w powietrzu”. Na Siquijor przybywa także wielu poetów i pisarzy, którzy w tych idyllicznych okolicznościach przyrody z dodatkiem tajemniczych legend, tworzą swoje dzieła. Ale odnajdą się tu również aktywni podróżnicy – na wyspie jest mnóstwo ciekawych rzeczy do robienia, np. wspinaczki po skałach, nurkowania w bardzo zadbanych rafach koralowych czy trekkingu po okolicznych górach. Ta wyspa znajduje się w bliskim sąsiedztwie z popularnym Boholem - na który też warto wpaść. Generalnie na Wyspie Czarownic jest bardzo spokojnie, a jeśli się postaramy, wciąż możemy trafić na pokaz jednego z dawnych szamańskich rytuałów.

Czekoladowe Wzgórza Boholu
Jak wspomnieliśmy, z Wyspy Czarownic bez problemu dostaniemy się na Bohol. Największą atrakcją tego miejsca są tzw. Czekoladowe Wzgórza. Skąd wzięła się tak smaczna nazwa? Od koloru lasów w porze suchej, czyli od lutego do maja. Ten krajobraz uchodzi za jeden z piękniejszych na Filipinach i również wiąże się pewną historią. Mowa tu o legendzie o dwóch olbrzymach, którzy przez lata żyli w niezgodzie i rzucali w siebie skałami – stąd wzgórza są rozsiane na wiele kilometrów. Wersje legendy mogą się różnić w zależności od tego, kto opowiada – ale zawsze to ciekawy dodatek do wycieczki.

Camiguin
Na koniec naszego zwiedzania mniej turystycznej strony Filipin wybierzemy się na wulkaniczną wyspę Camigiun. Największą atrakcją tego miejsca, prócz rajskich plaż i turkusowej wody jest ... zatopiony cmentarz. Na wyspie rosną plantacje palmy kokosowej i ananasów, a owoce można zrywać prosto z drzewa!